Dlaczego moje dzieci płakały po nocach jak były małe

płacz dziecka

Ciężko się wyspać gdy się ma maluszka w domu, zwłaszcza na samym początku. Ale jak mijają tygodnie i miesiące i nadal nie można się wyspać to szlak trafia. Człowiek się zastanawia dlaczego moje dziecko nie śpi w nocy a inne przesypia. Coś jest chyba nie tak, skoro jedne dzieci śpią a inne nie.

Na początku człowiek z tego płaczu sobie nic nie robił, dziecko przecież malutkie to płacze, może głodne, może ma mokro, może po prostu chce tylko się przytulić. Każde wyjście na spacer było tragedią. 15 minut spaceru i leciałam do domu bo nie można było uspokoić dziecka w wózku. Na normalne spacery mogłam wyjść jak dziecko już tyle nie spało.

Podczas każdego bilansu w przychodni a kilka ich było w pierwszym roku za każdym razem wspominałam Pani Doktor że młody cały czas płacze. Usłyszałam tylko że wyrośnie z tego. Ale mnie ten płacz nie wyglądał na normalny. Dzieciak jak szedł spać to po 15 minutach potrafił budzić się z wielkim krzykiem i tak prawie do 2 lat od samego urodzenia. W nocy wstawałam po kilka razy, było to męczące, bardzo męczące.

Ok. roku pojechałam z synem prywatnie do lekarza. Przebadała go i zleciła kilka badań: morfologię, mocz, badanie na pasożyty, usg brzuszka. Wszystkie wyniki wyszły książkowe, pasożytów nie wykryto. Pani doktor stwierdziła że ma wzdęty brzuszek i kazała odstawić mleko w nocy. Przepisała też jakiś lek, nie pamiętam już nazwy. Oczywiście lek ten nie pomógł. Dałam sobie spokój skoro wszystkie wyniki wyszły ok stwierdziłam że taka jego uroda i może faktycznie z tego wyrośnie.

Trzy miesiące przed drugimi urodzinami zadzwonił kolega ze studiów aby zaprosić nas na majówkę. Chwilę pogadaliśmy i wspomniałam mu że młody budzi się w nocy z płaczem. 15 minut później zadzwoniła do mnie jego żona i pytała czy sprawdzałam pasożyty. Mówię że tak, że nic nie wyszło. Wtedy ona mi powiedziała że zanosiła próbki kału córki do badania i dopiero za 9 razem wykryto u małej glistę. Nawet wysyłała próbki kurierem do specjalnego laboratorium gdzie specjalizują się w pasożytach i tam też nic nie wykryto. Jakoś wcześniej nie wgłębiałam się w temat pasożytów, dopiero po jej informacji zaczęłam czytać i czytać. Koleżanka jest nauczycielką w przedszkolu i powiedziała że jak widzi że z dzieckiem zaczyna się coś dziać to zawsze proponuje rodzicom odrobaczanie i zazwyczaj to pomaga. Wzięłam od niej namiary na jej lekarza i pojechałam na wizytę prywatną. Lekarka przepadała, wysłuchała mojej historii i powiedziała od razu, odrobaczamy. Jak to nie pomoże to przyjechać i da skierowanie do szpitala pod kątem refluksu. Młody dostał na robale Zentel a po trzech tygodniach mieliśmy powtórzyć Pyrantelum.

Bingo. To było to. Po pierwszej dawce brzuszek syna zmniejszył się o połowę. Ze spaniem było też trochę lepiej. Po drugiej dawce brzuszek był już płaski. W nocy zaczęłam w końcu spać i on też. Jak się budził to już nie było płaczu, po prostu przychodził do łóżka mamy i spaliśmy dalej. Syn w tym czasie nosił jeszcze pieluchy. Kupę też robił w pieluchy. Mimo odrobaczenia nie zauważyłam w kupie ani razu żadnego robaka.

Najważniejsze że odrobaczanie pomogło, zadawałam sobie tylko pytanie skąd u niego robaki od urodzenia. Dlaczego żaden z wcześniej lekarzy u którego byliśmy nie przyjął że to mogą być pasożyty.



Córka po urodzeniu była spokojniutka. Bardzo szybko zaczęła przesypiać nocki. Około roku zaczęła się budzić w nocy z krzykiem. Pewnie jak każdy rodzic pomyślałam - zęby. Ale zęby przecież nie przebijają się z 2 miesiące. Lekarze lubią przy maluszkach zwalać wszystko na zęby. Syn jak w 4 miesiącu był chory i poszłam do lekarza to dowiedziałam się że to przez zęby, a pierwsze zęby przebiły mu się jak miał roczek :)

Poszłam do rodzinnej powiedzieć że mała budzi się w nocy i planuję ją odrobaczyć. Lekarka od razu była przeciwna bez potwierdzonych badań. Powiedziałam jej że już raz przechodziłam nocne krzyki w nocy i odrobaczanie pomogło, a badania z kału i z krwi nic nie wykazywały. Powiedziałam jej że Pyrantelum od 1 stycznia 2017 i tak jest bez recepty więc nie potrzebuję jej zgody, chciałam tylko aby ustaliła mi dawkę dla rocznej córki, gdyż na opakowaniu było napisane że nie podawać dzieciom poniżej 2 roku (tylko po konsultacji z lekarzem).

Pyrantelum wykupiłam ale nie podałam, chciałam jeszcze chwilę odczekać. W między czasie widziałam na Facebooku wpis jakieś mamy która się pytała o bolący brzuszek dziecka. W komentarzu do pytania przeczytałam aby sprawdzić jaką witaminę d podaje dziecku, gdyż jeżeli ta witamina  zawiera w składzie olej z alg to one często powodują ból brzuszka u dziecka. Odstawiłam witaminę D i z każdym dniem było już lepiej. Córka przestała budzić się w nocy z krzykiem. Witaminę D zmieniałam na innej firmy i bez alg i na chwilę obecną jest spokój.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

@templatesyard